Tym razem Indonezyjczycy przeszli samych siebie...
Byliśmy na planie filmowym już o 7 rano, jakieś trzy godziny później (po obfitym śniadaniu i kilku kawach) kazali przebrać się w stroje z epoki (babcine sukienki można podziwiać na zdjęciach...) i czekać na naszą kolej. I tak spędziliśmy cały dzień śmiejąc się z siebie nawzajem i naszych uroczych kapeluszy. Po drodze dostaliśmy obiad, kawę, ciasteczka, kawę, przekąski i kawę i wynudziliśmy się do granic możliwości. Przed 18:00 powiedzieli nam, że to koniec zdjęć na dzisiaj, bo jest już ciemno, więc jak tylko zjemy kolację (którą właśnie podano), deser i wypijemy kawę to odwiozą nas do domu.
Oczywiście zapłacili za ten dzień i zapłacą za jeszcze jeden, bo przecież będą musieli nakręcić brakujące sceny :)
A nie są to małe pieniądze ani dla nich ani dla nas.
P.S. Wszystkie zdjęcia wrzucam teraz do jednego albumu, o tu: Indonezja, zajrzyjcie, można się nieźle uśmiać :)
3 komentarze:
Nie no, nie mogę, płacą, karmią i gwarantują dobrą zabawę! To lepsze niż moje oprowadzanie Włochów po Londynie! :)
Chcę Twoją sukienkę :)
Ada, poszukaj u babci w szafie, powinna mieć coś podobnego :) albo poproś ładnie, to na pewno "da ci uszyć" równie szykowną kiece :P
Prześlij komentarz